Przejdź do głównej zawartości

Book Tour - "Miłość i aspiryna" Małgorzata J. Kursa

Jakiś czas temu miałam okazję i przyjemność zapisać się do akcji "Book Tour". Organizuje go Magda z bloga Jeszcze tylko rozdział, czyli kilka słów od książkoholiczki, a książkę czytamy dzięki Wydawnictwu Lucky.
Do mnie książka przywędrowała od Doroty Skrzypczak. Niestety nie mam jak odznaczyć, ponieważ jest czytelniczką bez bloga ;)



Opis z tylnej okładki:
Marta: filigranowa brunetka, lubiana, towarzyska, chętnie pomagająca innym, szlachetna, dobra, podkochuje się w Michale, sądzi jednak, że on nie jest nią w ogóle zainteresowany.
Michał: wysoki przystojniak, stracony dla świata, bo od zawsze kocha się w Marcie.
Mieszkają po sąsiedzku, znają się od dzieciństwa, razem chodzili do podstawówki i liceum, przyjaźnili się i skrycie w sobie podkochiwali, nigdy nie wyznając uczuć. Po latach trafiają na siebie przypadkiem, kiedy Marta wpada pod jego samochód. Szybko wraca dawna zażyłość i okazuje się, że Michał wciąż jest zdeterminowany, żeby ją zdobyć. Marta jednak boi się zranienia i kolejnego zawodu.

Jak potoczą się losy dwójki przyjaciół? Czy wreszcie wyznają sobie miłość i co z tego wyniknie?


Teraz moja opinia :)

Książka dosyć obszerna, bo prawie 528 stron, ale czyta się ją bardzo płynnie i szybko. Napisana lekko, humorystycznie. Pozytywna historia sympatycznej dziewczyny, której kibicowałam przez cały czas. Podobało mi się Marty poczucie humoru i sposób w jaki się obraża, a za chwilę jej przechodzi. Cenię ją za to, że losy innych nie są jej obojętne, a dzięki temu narodziła się piękna przyjaźń.
Chyba każda kobieta chciałaby trafić na tak zakochanego w niej "Michała", który wybuchy złości łagodzi ulubionym winem, a głupie zachowanie (próby uwodzenia Michała - więcej nie zdradzę ;P) traktuje z dystansem i humorem.

Ciepła opowieść na poprawę nastroju; na odbudowanie wiary, że dobre rzeczy się zdarzają częściej, niż nam się wydaje. Historia Marty i Michała pokazuje jakie zawirowania mogą nam zafundować niedomówienia i jak czasami różne osoby zapamiętują jedno wydarzenie na różne sposoby.

Jedynym minusem jaki zwrócił moją uwagę, a z "biegiem" stron zaczęłam się mocno irytować, to częstotliwość słowa "iskierki". Raz przekorne, innym razem zabawne, czy gniewne, ale strasznie częste. Raz nawet fuknęłam/warknęłam na głos z tego powodu, co zdezorientowało mojego D. i popatrzył na mnie z lekkim politowaniem. 😉

Książkę polecam każdemu, kto szuka czegoś lekkiego, pozytywnego, zabawnego.


Komentarze

  1. Cieszę się, że miło spędziłaś czas z tą powieścią. Z wielką przyjemnością czytałam twoją recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i za możliwość przeczytania. :)

      Usuń

Prześlij komentarz