Przejdź do głównej zawartości

Posty

W górach jest wszystko co kocham...

... to słowa, które idealnie pasują do mojej mamy. Z okazji jej (jak i każdej mamy) wczorajszego święta zrobiłam zakładkę. Tym razem nie do książki, a do jej podręcznego kalendarza. Do tego celu zapożyczyłam się logo portalu , przerobiłam na wzór (nie pamiętam niestety w jakim programie) i lekko zmodyfikowałam. Efekt przed ukończeniem:

Ugotuj Mi Razem

Kilka dni temu natrafiłam na akcję pod hasłem "Ugotuj Mi Razem" organizowaną przez ugotowani.tv. Akcja trwa od miesiąca i potrwa jeszcze miesiąc, ale ja nie mam zamiaru na tym miesiącu poprzestać. Z Nikolką bardzo często urzędujemy w kuchni razem - a to babeczki zrobimy, czy jakieś ciasto; a to na sałatkę kroimy. Najbardziej do tej pory zadziwiło mnie jak 3-letnie dziecko radzi sobie z wyrobieniem ciasta na pizzę - poprawiać już nie ma co :) Jednak nie tylko ze mną Niki poznaje smak "kuchennej zabawy". Przy tacie przestała bać się okropnie hałasującego (naprawdę okropnie) blendera. Z babcią tłucze kotlety i gotuje zupę. Naleśniki są "przechodnie" i towarzyszy temu, kto akurat je robi.

"Martynka" - kolekcja mojej córeczki ;)

W czerwcu 2013 roku rozpoczęliśmy prenumeratę kolekcji dla naszej córeczki. Co 1,5 miesiąca przychodziła przesyłka zawierająca 4 książeczki ze świetnymi historiami. Jeszcze nie wszystkie mamy przeczytane, ale mamy czas. :) Książki są w twardej oprawie, ślicznie zilustrowane; a historie bardzo ciekawe. Naszej Nikolce bardzo podoba się towarzystwo Martynki - piesek. Pod koniec kwietnia dotarła do nas ostatnia przesyłka, zawierająca dwie końcowe książeczki. A tak cała kolekcja prezentuje się na półce.

Testuję krem Nivea Care :)

Na stronie Nivea zgłosiłam się do testowania innowacyjnego kremu Nivea Care, ponieważ jeszcze nie znalazłam idealnego produktu do twarzy dla siebie. Kilka dni później otrzymałam e-mail informujący, że jeden z kremów wyślą właśnie do mnie. :) W zeszłym tygodniu pan listonosz przywiózł go dla mnie, ale ja otwarłam go dopiero przedwczoraj (wcześniej mnie nie było).

Odetchnij Prowansją, czyli Le Petit Marseillais

Wczoraj, kiedy pisałam list do kuzynki, wielką radość sprawił mi kurier. Niczego się nie spodziewałam, ponieważ ostatnio ze sprawdzaniem skrzynki mailowej jakoś mam nie po drodze. Po otwarciu paczki humor poprawił mi się niesamowicie. :D

Książki na poprawę humoru ;)

Znalezione w sieci: Zgadzam się, ale w naszym kraju książki są stanowczo za drogie i w moim przypadku zazwyczaj znajdzie się coś "pilniejszego". Jednak obok takich okazji nie można przejść obojętnie. Wydawnictwo Znak urządziło promocję książek w wersji torebkowej - 3,90 za jedną; przy czym zamówić można było 6 jednorazowo. Kocham takie ceny, choć nasz budżet niekoniecznie, bo nigdy nie kończy się na jednej czy dwóch. :P Tak było i tym razem. Zamówiłam cztery i to zapewne tylko dlatego, że stan konta na tamtą chwilę nie pozwalał na więcej - i dobrze :D Dziś w południe odebrałam paczkę, która czekała na mnie w Kiosku RUCH-u od piątku.

Dziś na słodko, czyli Rafaello na krakersach :)

Witam, dziś podzielę się z Wami przepisem znalezionym tutaj . Wypróbowałam go na Święta Wielkanocne i z racji, że wyszedł naszym zdaniem bardzo dobry, zabraliśmy połowę do cioci mojego D. Stało się już chyba tradycją, że w jedne i drugie Święta spotykamy się tam w dość licznym (rodzinnym) gronie. Ale ja nie o tym :) Ciasto dla lubiących masiaste "wypieki". I tu jest cały myk - ciasto nie wymaga pieczenia. :D Jest dosyć słodkie, choć ja dałam mniejszą ilość cukru. Wszystko wedle uznania. :P Początkowo bałam się, że słodka masa nie będzie pasowała do słonych krakersów, ale obawy okazały się bezpodstawne. Na całe szczęście :) Przepis już w moim Przepiśniku (prezent od mojej mamy) pod zakładką Specjały Pani Domu :D a co? :P