Przejdź do głównej zawartości

Posty

Kartka urodzinowa i projekt-tajemnica ;)

Wreszcie uporałam się z rozrysowaniem wzoru do mojego tajemniczego projektu. :) Przyznać się muszę, że miałam chwile wątpliwości czy wytrzymam nerwowo, bo przecież każdy krzyżyk musi mieć swoje miejsce. Jednak po dwóch dniach przerwy nabrałam nowej mocy i dokończyłam. Wzoru oczywiście nie robiłam od podstaw, tylko przerabiałam znaleziony w internecie. Zdjęć wzoru z wiadomego względu na razie nie dodam, ale cierpliwości. :P Tak wygląda początek mojej pracy: A takich kolorów będę używała do całości: Równocześnie powstaje kartka urodzinowa, ale jestem na etapie "życzeń", a muszą być wyjątkowe, bo dla wyjątkowej osoby. :D To moje dwa cele na listopad. I jak z kartką na pewno zdążę, tak coś czuję, że dla haftu zarwę kilka nocy. :P

Początki haftu krzyżykowego

Kolejna dziedzina, która mnie zafascynowała to właśnie haft krzyżykowy. Pierwszą styczność z nim miałam w drugiej klasie szkoły podstawowej, kiedy to chodziłam na kółko hafciarskie. Niestety, kiedy byłam w trzeciej klasie, kółko zakończyło swoją działalność. Teraz po tylu latach na nowo odkrywam jego uroki :). Pierwszą próbę podjęłam na ściereczce mojej teściowej, a wzór zebry znalazłam w internecie. Na razie powstała sama głowa, ponieważ zakiełkował u mnie inny pomysł, który nie dawał mi spokoju. Na pewno jednak jeszcze do niej wrócę. Chociaż pewnie nie od razu, bo mam kilka innych planów w tej kwestii, ale do rzeczy: A taki pomysł zawitał w mojej głowie i całkiem szybko zawitał na kanwie. :) Niech to będzie takie moje logo - jest już oprawione w antyramę i grzecznie czeka na powieszenie na ścianie. Pewnie jeszcze trochę poczeka, aż nabierze mocy urzędowej u mojego męża, ale na pewno prędzej czy później będzie miało swoje miejsce. :) Jestem z siebie dumn...

Niedziela z mężem w Krakowie i kilka perełek :)

W ostatnią niedzielę wybraliśmy się na (dawno już odkładaną) przejażdżkę do Krakowa. Zależało mi głównie na Hali Targowej, gdzie można znaleźć chyba wszystko. I nie zawiodłam się, a wręcz kupiłam więcej, niż się spodziewałam - jak zwykle zresztą. :P Oto moje nieplanowane zakupy: Za książkę "Sezon na oliwki" zapłaciłam 10 zł - pani nawet wspomniała, że nie wie co ta książka w sobie ma, ale byłam piątą osobą, która  wzięła ją do ręki. Dla mnie szczęśliwie - wszystkie poprzednie odkładały. Jednak faktycznie okładka i tytuł mają coś w sobie i była to jedyna z 9-ciu książek u tej pani, po którą wyciągnęłam rękę. :) Z książkę "Będę u Klary" zapłaciłam całe 2zł - i jak tu jej nie wziąć? :P

Pozbierałam się po operacji i uzupełniam zaległości :)

Jutro miną 3 tygodnie od mojej operacji kolana. Na szczęście nie sprawdził się czarny scenariusz i obeszło się bez rekonstrukcji więzadeł. Skończyło się na usunięciu zmiażdżonego fragmentu łąkotki i usunięciu przerostu fałd błony maziowej. Szwy zdjęte po tygodniu, kule odłożone też coś koło tego. :) Przede mną tylko 2 miesiące basenu i siłowni (po 2 razy w tygodniu) i wierzę, że będzie wszystko dobrze. Piszę "tylko", bo w perspektywie miałam pół roku poruszania się o kulach... Ale wszystko dobre co się dobrze kończy i już rozmyślam gdzie w przyszłym roku wybierzemy się w góry. :D Chociaż te góry zapewne zamienimy na Doliny, aby nasza najmłodsza mogła kontynuować swoje "górskie" poczynania. (więcej o tym: tutaj ). Jeszcze przed operacją skończyłam literki na gazetkę i zaniosłam pani Basi, która się bardzo ucieszyła. Literki można podziwiać na gazetce ze zdjęciami dzieci w "Poradni K" w Ośrodku Zdrowia w Kalwarii Zebrzydowskiej. Swoją drogą zdjęcie naszej...

Pierwszy scrapbooking - wreszcie ;)

Nareszcie znalazłam czas i okazję do własnoręcznego stworzenia kartki. Była to kartka dla mojego szwagra i jego (już) żony. Młoda Para dostała ją 16.08.br, a szczerze przyznać się muszę, że robiłam ją dopiero w środę (13.08.). Oto efekt końcowy:

Udany (przedłużony) weekend w Zakopanem i piękny stosik po powrocie :)

Od początku czerwca zaczęliśmy przymierzać się do wyjazdu, ale zawsze "coś" stawało na przeszkodzie. Kiedy w połowie czerwca Nikolka dostała od swojej chrzestnej śliczny plecaczek, codziennie się do niego pakowała. Za każdym razem, gdy słyszała lub widziała pociąg, pokazywała nam, że ona też chce jechać. I tak obiecywaliśmy jej, że pojedzie, ale jeszcze nie teraz. 1 sierpnia nadszedł ten upragniony przez nas czas i o godzinie 8.58 ruszyliśmy (pociągiem oczywiście) w stronę Zakopanego. Radość Nikolki w pociągu była niesamowita, a nam się ten humor udzielił. W Zakopanem przywitała nas mieszana pogoda. Trochę słońca, zaraz pełno chmur i burza, ulewa, a potem znów słońce. Udało nam się co prawda wyjść, ale tylko na obiad i Krupówki. W sobotę po śniadaniu wybraliśmy się do Schroniska na Hali Kondratowej z Nikolką zapakowaną w nosidło turystyczne (prezent od dziadków trafiony w dziesiątkę). Jednak pod skocznią (Wielka Krokiew) Niki uznała, że chce na nogi. I tak od skoczni szliś...

Uwielbiam takie niespodzianki :D

Jaki ś czas temu wygrałam kubeczki Leniwa Niedziela w Świecie Książki w konkursie organizowanym przez Eveline Cosmetics na FB.  Kiedy odebrałam nagrod ę od kuriera okazało si ę , ż e tylko jeden kubeczek dotarł w cało ś ci, drugi niest ety w kawałkach, pomimo naklejki "uwaga szkło". Napisałam do organizator ó w, ż eby si ę upomnieli o swoje, bo w ko ń cu zapłacili, oznaczone było, a wina przewo ź nika.  Mi było trochę (no dobra, przyznaj ę si ę - BARDZO) szkoda tego rozbitego kubeczka, bo jeden miał by ć dla mnie, a drugi dla m ęż a. Jednak pogodziłam si ę z tym i cieszyłam się tym, kt ó ry został. Zwłaszcza, ż e "na pocieszenie" miałam emulsj ę do opalania, kt ó ra była niespodziank ą do kubeczk ó w. Uznałam, że kubeczek dam mężowi, a mi zostanie emulsja. Jednak mój D. zachował się honorowo i powiedział, że on mi go odstąpi. :) Ale tego co odebrałam wczoraj od kuriera (ten sam kierowca był swoj ą drog ą , ale tym razem dał rad ę ) to si ę z...