Przejdź do głównej zawartości

Posty

Mój egzemplarz recenzencki :)

Przed chwilą pan listonosz przywiózł dla mnie przesyłkę, a w niej mój pierwszy (i mam nadzieję, że nie ostatni) egzemplarz recenzencki. Mowa tutaj o książce Beaty Majewskiej "Konkurs na żonę".

Takie perełki to ja lubię ;)

Byłam dzisiaj w Wadowicach, bo miałam małe załatwienie. Przy okazji wstąpiłam w kilka miejsc, do których zaglądałam często za czasów technikum. I nie zawiodłam się :) W sklepie "Wszystko po xx" (tu na szybach przyklejone różne ceny) natrafiłam na zabawną zakładkę do książki: A potem obowiązkowo sklep z odzieżą używaną - pierwsze trzy wieszaki i przestałam przeglądać dalej, bo wszystkie trzy rzeczy dla mnie i w takim tempie to wyszłabym z całym dobytkiem sklepu 😨 A wtedy mój portfel, mój mąż i moja szafa nie byliby zachwyceni 😜 Ale tej pięknej poszwy, na którą już mam wizję, zdecydowanie nie mogłam zostawić na pastwę kogoś innego - jej koszt to 5 zł:

Wycieczka II - Lanckorońska Góra

Korzystając z pięknej, niedzielnej pogody (2 kwietnia) wybraliśmy się na wycieczkę. Podjechaliśmy samochodem na parking w Brodach (Solca) i ruszyli w górę. Początkowo droga prowadzi szeroką drogą (taką wręcz dojazdową), potem ścieżką. Cała trasa prowadzi przez las, chociaż tam gdzie droga szersza to i ten las bardziej "po bokach". Wychodzimy koło hotelu *** Modrzewiówka i możemy (tak jak my 👀) popatrzeć na ich basen 😜. Dalszą drogę można pokonać na dwa sposoby: *Iść w lewo, drogą w stronę rynku *Lub tak jak my - iść w prawo za drogą do zejścia na szlak niebieski (pierwsza odchodząca w lewo) i dalej znów lasem (podejście przez chwilę dosyć ostre jak na tą okolicę) Dotarliśmy na polanę z altaną, troszkę poniżej szczytu i ruin. Zrobiliśmy sobie przerwę, rozpalili ognisko (oczywiście w wyznaczonym miejscu), upiekli kiełbaski. W takim plenerze smakują wyjątkowo dobrze 🍗🍴🍞. Po dokładnym zagaszeniu ogniska ruszyliśmy na szczyt. Pokręciliśmy się po ruinach zamku, zr...

Wycieczka I - spacer na rozchodzenie nóg ;)

W środę, 29 marca , w składzie Nikolka, mama i babcia Ania, poszłyśmy na pierwszą tegoroczną wycieczkę. Był to spacer na trasie Kalwaria Zebrzydowska - Brody - Zebrzydowice - Brody - Kalwaria Zebrzydowska z przerwą na kawę/herbatę u znajomych ☕. Wyruszyłyśmy z domu babci Ani (Kalwaria Zebrzydowska). Przez Brody - część drogi prowadziła przez tzw "płytki", czyli skrót znany okolicznym - dotarłyśmy na cmentarz parafialny w Zebrzydowicach. Pomodliłyśmy się przy grobie prapradziadka Nikolki i ruszyły w drogę powrotną. Przechodząc obok stawu miałyśmy krótką przerwę na wrzucenie patyka i obserwację jak płynie. Przechodziłyśmy również obok Kościoła parafialnego p.w. św. Michała Archanioła w Zebrzydowicach , ale niestety był zamknięty.Widać go w tle: Trasa: ponad 4 km

Niespodzinaka po powrocie :D

Pojechałyśmy z Nikolką na 3 dni do babci Ani. Podczas pobytu wybrałyśmy się na wspólny spacer, który miał na celu rozchodzenie nóg po zimie 🏃🚶. Po powrocie do domu czekała na nas niespodzianka od Zarządu Głównego PTTK 👀 Wspomniałam już, że nie zorganizowaliśmy wymaganej do konkursu ilości wycieczek, toteż w konkursie nie braliśmy udziału. Ale w samej akcji jak najbardziej i w związku z tym mamy takie cuda: Piękna sprawa i cieszy jeszcze bardziej, bo zupełnie się nie spodziewaliśmy.👪💖😍 Kolejna świetna motywacja na ten rok. 💪🙌

Turystyczna Rodzinka 2017

W zeszłym roku nie udało nam się (niestety) zorganizować wymaganej ilości wycieczek, aby móc wysłać na konkurs nasz "Dzienniczek". Trochę przez to, że zbyt późno się za to zabraliśmy, a trochę przez problemy prywatne. W tym roku mobilizacja jest większa, bo bardzo uwiera mnie zeszłoroczne "niespełnienie". A i czasu więcej, bo wiemy od początku roku, co chcemy osiągnąć. Zgłoszenie już wysłaliśmy, zarejestrowani jesteśmy. 👪 W składzie:             * córcia Nikolka             * mama Kasia             * tata Daniel             * babcia Ania Na kronikę też mam pomysł i zrobione "co nieco", jeszcze wydrukować i można brać ze sobą. Muszę poszukać stary segregator na karteczki (pamięta je ktoś jeszcze? 👀) i dać mu drugie życie. Gdzieś tą kronikę trzeba trzymać....

Babka budyniowa - bardzo łatwa i smaczna ;)

Przepis znalazłam gdzieś w sieci. Zmodyfikowałam (jak to często ze mną bywa) i zrobiłyśmy z Nikolką razem: Składniki: * 1 opakowanie budyniu waniliowego - bez cukru (w przepisie był budyń śmietankowy) * 1 łyżeczka proszku do pieczenia * 5 jajek * 1 niepełna szklanka cukru (lepiej posypać cukrem pudrem, jeśli będzie mało słodka) * 1 szklanka mąki * 0,5 kostki roztopionej margaryny/masła Przygotowanie: 1) Wbić jajka, dodać cukier, zmiksować. 2) Przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i budyniem. 3) Połącz łyżką przesiane produkty z masą jajeczną. Na koniec dodaj roztopioną margarynę. 4) Przelej do natłuszczonej i posypanej bułką tartą (lub mąką) formy. 5) Wstaw do nagrzanego do 170 stopni piekarnika i piecz 45-50 minut (do suchego patyczka) Razem z Nikolką wkroiłyśmy do ciasta gorzką czekoladę (3/4 tabliczki), ale następnym razem zdecydowanie użyjemy mleczną. Zamiast wkrawania do środka, można z czekolady zrobić polewę. ;)  Całej babce nie zdążyłam zrobić zdjęci...